Rozmawiamy z wybitnym aktorem WOJCIECHEM PSZONIAKIEM o jego rolach, monodramie „Belfer” i Andrzeju Wajdzie.
Co dla Pana oznacza tytuł festiwalowej retrospektywy: „I Bóg stworzył aktora”?
Grażyna Torbicka wybrała filmy z moim udziałem. A nazwa nawiązuje do „I Bóg stworzył kobietę” z Brigitte Bardot.
Która z ról była dla Pana największym wyzwaniem?
Mam ich wiele. Robespierre w „Dantonie” był postacią, do której musiałem się bardzo szczególnie przygotować, znaleźć konkretną metodę. Kolejna to „Korczak”, ale ja nigdy nie grałem ról łatwych. Każda z nich była wyzwaniem.
Dziś na festiwalu będzie można podziwiać monodram „Belfer”. Czy utożsamia się Pan z postacią tytułowego bohatera?
Aktor wciela się w postać, czyli próbuje się nią stać. W ten sposób powstają punkty styczne, które tworzą filozofię bohatera, jej punkt widzenia świata. To próba zbliżenia się do danej roli.
Wielokrotnie współpracował Pan z reżyserem Andrzejem Wajdą? Jak go Pan wspomina?
Uważam, że jest to jeden z największych polskich reżyserów, wielki artysta, niesłychanie płodny i wspaniale się z nim pracowało. Bardzo nam go brakuje.
Rozmawiała: Julia Smyk, „Głos Dwubrzeża”
« Festiwalowy horoskop Termin Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi 2020 »


ZNAJDŹ NAS